Pairing: Taekook/Vkook, w tle Yoonjin i Hopemin
Gatunek: AU, obyczaj, lekki fluff
Rating: G
Ilość części: 2
Autorka: Julka
Beta: taoxris
Od autorki: Hejka! To pierwsze ff jakie udostępniam i szczerze mówiąc nie wiem co chciałabym tutaj napisać. Może tyle, że liczę na jakieś komentarze i opinię. I chciałabym bardzo podziękować Zuzi, Yongi (bez której ten blog prawdopodobnie by nie powstał) i Ali. Oczywiście Sasi też, za to, że po prostu jest. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Miłego czytania!
*
Taehyung nigdy nie przejmował się specjalnie imprezami organizowanymi przez szkolne gwiazdki. Przez cały swój pobyt w liceum był tylko na kliku, które były imprezami urodzinowymi jego najlepszego przyjaciela, Hoseoka. Jung Hoseok jest całkiem popularną osobą, co chwilę chodzi na jakieś imprezy, ludzie na korytarzu otaczają go, nie dając mu zaczerpnąć powietrza. Może to przez fakt, że chłopak jest zabawny, charyzmatyczny i przystojny, a może po prostu dlatego, że należy do zaawansowanej grupy tanecznej i wygrywa każdy konkurs z tej dziedziny. Jednak Taehyung zna już Hoseoka naprawdę długo i doskonale wie, że nie jest on szkolną gwiazdką. W rzeczywistości jest on kompletnym przeciwieństwem szkolnych gwiazdek: zawsze uśmiechnięty i przyjaźnie nastawiony, chciałby pomagać innym i być ich przyjacielem.
Jednocześnie Taehyung zdaje sobie doskonale sprawę, że Hoseok jest także jego przeciwieństwem. Kim Taehyung jest osobą lekko nieśmiałą, może trochę zamkniętą w sobie. Uwielbia się uczyć, grać w gry na konsolę i czytać komiksy. Jednak jest też radosny, szczery i niesamowicie dziwny, jeśli ma do czynienia ze swoimi przyjaciółmi. Lubili oni nazywać go kosmitą, jednak ta nazwa wydawała się za długa. Dlatego całkiem niedawno Jimin, nowy chłopak Hoseoka, uznał, że krótkim i kosmicznym przezwiskiem dla chłopaka mogłoby być V. Wszyscy się z nim zgodzili i oficjalnie uznali jego nowy pseudonim, a Taehyung nie miał nic przeciwko. Właściwie to cieszył się, że nowa sympatia jego najlepszego przyjaciela go polubiła. Jimina jeszcze do niedawna zaliczałby do grona gwiazdek, jednak kiedy bliżej go poznał, zrozumiał swój błąd. Teraz są bliskimi przyjaciółmi.
Jednak wracając do sedna sprawy, V nigdy nie przejmował się imprezami organizowanymi przez szkolne gwiazdki, aż do dzisiaj. Na tą jedną musi się on wybrać, bo jego przyjaciele nie dają mu spokoju. Hoseok podchodzi do niego na każdej przerwie i przypomina mu o tym, tak aby na pewno nie zapomniał. Jimin zaczepił go na stołówce, pytając, czy na pewno nie potrzebuje podwózki. Tae powiedział mu, że przyjedzie swoim samochodem. Potem na lekcji wychowania fizycznego, którą ma z najstarszymi klasami, Yoongi podszedł do niego i zapytał, czy aby na pewno się zjawi. Szatyn nie mógł jednak zrobić nic innego jak po prostu przytaknąć. Na ostatniej przerwie przed jego szafką pojawia się Namjoon i Hoseok, który obejmuje Jimina w pasie.
Cała trójka uśmiecha się lekko, ale ich wzrok jest podejrzliwy, przez co V ma wrażenie, że zrobił coś bardzo złego.
- Hej, Tae. - zaczyna najwyższy blondyn - Pamiętasz, że dzisiaj o ósmej jest impreza urodzinowa u Seokjina? Yoongi cię zabije, jeśli się nie zjawisz.
- Przypominacie mi o tym przez cały dzień. - jęczy szatyn, zatrzaskując głośno swoją szafkę.
- Tak, ale to dlatego, że zależy nam na twoim życiu. - mówi uroczym głosem Jimin - Wiesz, jeśli Suga dowie się, że tak po prostu zignorowałeś imprezę urodzinową jego ukochanego chłopaka, może nie być zadowolony.
Tae wywraca oczami, ale kiwa głową. Blondwłosy jest zazwyczaj spokojną i opanowaną osobą, ale jeśli tylko ktoś da mu powód do złości lub zamartwiania się, to może już sobie kopać grób. Czasem Min wydaje się naprawdę nieobliczalny.
- Prawda jest taka, że wiem, że chcesz się z tego wyplątać. - mówi rzeczowo Hoseok – Nie znosisz imprez i doskonale o tym wiemy, ale na tę jedną pójdziesz. W dodatku załatwiliśmy ci towarzystwo. - mówi i uśmiecha się złośliwie.
Taehyung wyraźnie blednie po jego słowach. Na jaki pomysł tym razem wpadli jego genialni przyjaciele?
- O co chodzi, hyung? - pyta po chwili, jąkając się przy tym.
- Widzisz Hobi, mogłeś mu tego nie mówić. - wydyma wargi Jimin - Teraz chłopak będzie się stresować.
- Wytłumaczycie mi to? - pyta już nieco spokojniej.
Namjoon uśmiecha się przelotnie, a Hoseok wręcz się szczerzy.
- Na zajęciach tanecznych mam przyjaciela. - zaczyna Park - Rok młodszy od nas, uwielbia komiksy i świetnie tańczy, trochę dziwak, ale jest przemiły i na pewno się polubicie.
Tae nie ma pojęcia co o tym wszystkim myśleć. Czy jego przyjaciele próbują go zeswatać z jakimś nieznanym mu dzieciakiem? Szatyn przyznał się przed Hoseokiem, że jest gejem lata temu, jeszcze wcześniej niż zrobił to jego przyjaciel. Jednak nigdy o tym nie rozmawiali. V nigdy się z nikim nie spotykał, nie myślał o tym, on nawet nigdy się nie całował!
Jednak wizja poznania kogoś kto prawdopodobnie jest tak samo zielony w tych sprawach, nie wydawała się taka straszna. W dodatku skoro ten chłopak ma też lubić komiksy... Może by się dogadali. Jeśli coś pójdzie nie tak, zawsze może znaleźć odpowiedzialną za to wszystko osobę i zabić w jakimś ciemnym kącie.
Nagle chłopak uświadamia sobie, że czuje się wyjątkowo pewnie.
- Jeszcze nam za to podziękujesz. - stwierdza blondyn.
- Kto wpadł na ten pomysł?
- Jak myślisz? - pyta brunet, nadal się szczerząc - Tylko ja mogłem wpaść na tak genialny pomysł!
Gdyby coś poszło nie tak, zawsze może zabić Hoseoka w jakimś ciemnym kącie.
*
Kiedy szli po swoje kurtki, aby wyjść ze szkoły, Jimin zdążył go namówić, aby na imprezę udał się z nim i jego chłopakiem. Dają Seokjinowi wspólny prezent, który kupił brunet, jako, że najlepiej z nich wszystkich zna chłopaka. Tae nie ma zielonego pojęcia co to jest, bo od tygodnia już leży ładnie zapakowane na tyłach jego samochodu, a ten nie chce mu powiedzieć co to.
Taehyung naprawdę nie wie w co ma się ubrać. Ma co prawda jeszcze ubrania w których był na urodzinach najlepszego przyjaciela, ale jak na nieszczęście dzisiaj są w praniu. W geście totalnej desperacji prosi o pomoc Namjoona, który zjawia się w drzwiach jego mieszkania już piętnaście minut po tym, jak ten do niego zadzwonił.
Wpakowuje się do środka i nawet nie zdejmuje butów, idzie w kierunku pokoju gospodarza.
- Nad czym myślałeś?
Tae pokazuje mu jeansy i koszulkę z logiem batmana, a ten wywraca oczami i otwiera na oścież szafę chłopaka. Chwilę grzebie w jej wnętrzu, wywalając jakieś części garderoby na podłogę, a po dłuższej chwili wzdycha.
- Masz jakąś skurzaną kurtkę, prawda?
Kosmita kiwa głową, co najwyraźniej cieszy blondyna. Z szafy wyjmuje ciasne, czarne rurki i koszulkę z logiem jakiegoś zespołu, którą wygrał w wesołym miasteczku. O samym zespole nigdy nie słyszał, ale muszą być dosyć popularni. Chłopak rzuca to wszystko na łóżko i uśmiecha się dumnie.
- To będzie boskie, zobaczysz. - mruczy - Do tego kurtka i jesteś gotowy. Tylko zrób coś z włosami, nie wiem... Uczesz? Robisz to czasem? Zawsze masz na głowie taki bałagan, że sam nie wiem...
- Jasne, zrozumiałem. - mruczy tamten, oglądając swój nowy strój - Ty w czym się wybierasz?
- Idę dokładnie tak, jak teraz. - chłopak wypina dumnie pierś do przodu.
Tae przygląda mu się dokładnie. Ma na sobie zwykłą białą koszulkę, a na to założoną kurtkę z ciemnego jeansu. Na nogi założył zwykłe rurki i sportowe buty, a swoje blond włosy zaczesał lekko do tyłu, ale i tak robi wrażenie. W swoim samochodzie zapewne zostawił swoje słynne okulary przeciwsłoneczne, w których prezentuje się niesamowicie, szczerze mówiąc.
- Muszę lecieć, bo obiecałem Sudze, że pomogę im jeszcze wszystko ogarnąć przed imprezą.
- Jasne, Rap Monster. - mówi V, używając pseudonimu chłopaka, który nadały mu szkolne gwiazdki - Dziękuję za pomoc, hyung.
Chłopak po raz kolejny wywraca oczami, a potem unosi rękę w geście pożegnania.
- Sam trafię do wyjścia, ty się lepiej szykuj, V. - mówi i opuszcza pokój, zamykając za sobą drzwi.
Szatyn odwraca się w stronę swojego łóżka, gdzie leży jego gotowy strój i wzdycha. Nagle połowa jego pewności siebie gdzieś znika i chłopak ma ochotę pogrzebać się na dnie szafy.
Przecież Namjoona też może zabić gdzieś w kącie, jeśli przez niego się zbłaźni.
*
Dwadzieścia minut przed godziną ósmą pod jego mieszkanie podjeżdża auto Hoseoka. Brunet trąbi klaksonem tak długo, aż kosmita nie poddaje się i wychodzi z mieszkania, zamykając na klucz drzwi. Miał nadzieje, że jeśli będzie ignorował irytujący dźwięk to jego przyjaciele pomyślą, że jednak postanowił samotnie wybrać się na imprezę. Jednak najwidoczniej znają go zbyt dobrze. Szatyn przeklina cicho pod nosem schodząc po schodach.
Czarny samochód stoi tuż przed wejściem do jego klatki schodowej, jakby nie chcieli, żeby szatyn im uciekł. Otwiera tylnie drzwi i wskakuje do środka, głośno je zatrzaskując.
- Siema, kosmito. - wita się kierowca.
- Cześć, V.
- Hej. - odpowiada im.
Auto rusza. Tae oblicza szybko, że dotarcie na miejsce zajmie im więcej niż dwadzieścia minut, co oznacza, że spóźnią się i na pewno przykują uwagę ludzi i skierują na siebie gniew Sugi. Jednak co on może zrobić? To nie jego wina, że jego przyjaciele uwielbiają efektowne wejścia. Może jednak mają coś z typowych, szkolnych gwiazdek.
Rozgląda się chwilę po wnętrzu samochodu, aż dostrzega ładnie zapakowaną paczkę, owiniętą różowym papierem prezentowym.
- Hyung, co to jest? - pyta.
- Prezent dla Jina. - odpowiada mu Hoseok.
- Dlaczego różowy?
- Jin go uwielbia. - wzrusza ramionami, uśmiechając się lekko.
- Naprawdę?
Chłopak nie odpowiada mu, bo Jimin pyta go o coś i pogrążają się w dyskusji. Taehyung nie przysłuchuje im się zbytnio. Jego myśli zaczynają wędrować w stronę chłopaka, którego ma dzisiaj poznać. Musi znać Seokjina, skoro został zaproszony na jego imprezę urodzinową. Pierwszoklasiści raczej nie są zapraszani na takie imprezy, więc muszą być dobrymi przyjaciółmi.
Sam nie zna go zbyt dobrze, choć chodzą razem na kółko matematyczne dla zaawansowanych, gdzie czasami rozmawiają. Widuje go też często z Yoongim, którego Namjoon i Hoseok mają za najlepszego kumpla. Blondyn niemal zawsze jest ze swoim chłopakiem, a Tae z Hobim, więc to logiczne, że spotkali się nie raz. Jednak właściwie nigdy nie poznał dobrze tego chłopaka, co wydaje się wielką stratą, bo wydaje się on przyjacielski i otwarty na nowe znajomości. Może po tej imprezie coś się zmieni…
Na pewno coś się zmieni, bo jest jeszcze ten przyjaciel Jimina…
- Jimin?
- Co jest? – odwraca się do niego czerwono-włosy.
- Ten twój przyjaciel…
- Ah, Jungkook. – mruczy pod nosem – Ciastek jest już na miejscu, nie martw się. Ostrzegłem go, że się spóźnimy.
- To spóźnienie oczywiście jest…
- Celowe. – przerywa mu chłopak – Jasne, że tak. Eleganckie spóźnienie nie jest złe. Gadałem dzisiaj w szkole z Victorią i powiedziała mi, że razem ze swoją paczką spóźnią się piętnaście minut. Potem rozmawiałem z Sojin i dowiedziałem się, że ze swoimi przyjaciółkami przyjdą pół godziny po czasie. Dlatego my przyjedziemy idealnie między nimi. – robi dziubek z ust – Nie chce wpaść na Hyeri, więc musimy się wyrobić.
- Zdążymy. – mruczy brunet, skręcając na światłach.
- Eleganckie spóźnienie. – mruczy szatyn i parska śmiechem.
Może jednak jego przyjaciele byli trochę szkolnymi gwiazdkami, jeśli chodziło o inne gwiazdki. Jednak on nie ma nic przeciwko, jeśli przy nim pozostają sobą.
Trzydzieści-pięć minut później wjeżdżają na ulicę, na której znajduje się apartament Kim Seokjina. Wszędzie zaparkowane są samochody, zapewne należące tylko i wyłącznie do ludzi z ich liceum. Chłopak zaprosił naprawę dużo osób, jednak Hoseok ma zarezerwowane specjalne miejsce na jego podjeździe.
Parkują w tamtym miejscu i V wyskakuje z auta, łapiąc po drodze różową paczkę.
- Serio hyung, co to jest? – pyta oglądając ją dokładnie.
- Dowiesz się, kiedy Jin to otworzy. – wzrusza ramionami i zamyka samochód, po czym kluczyki chowa do kieszeni z tyłu spodni.
- Nieźle wyglądasz, V. – mówi Jimin, uważnie mu się przyglądając.
Wtedy szatyn zwraca uwagę na to jak ubrani są jego przyjaciele. Jimin ma na sobie naprawdę obcisłe spodnie i Tae zaczyna się zastanawiać, jak chłopak w nich chodzi. Oprócz tego założył czarną bluzę z napisem po japońsku, którego szatyn nie rozumie, a na głowę założył fullcap daszkiem do tyłu. Starszy chłopak natomiast założył dziurawe jeansy i czarną koszulkę, a włosy zaczesał do góry. Jak to możliwe, że jego przyjaciele prezentują się tak zajebiście w najprostszych strojach, a on ciągle czuje się tak niepewnie?
Brunet zarzuca mu rękę na ramiona, a swojego chłopaka obejmuje w pasie i razem wchodzą do ogromnego apartamentu. W środku panuje półmrok, a muzyka gra głośno. Tae od razu czuje woń tytoniu i potu. Niektórzy próbują niezdarnie tańczyć, a inni stoją w grupach i głośno rozmawiają. Chłopak wie, że prawdziwa impreza rozpocznie się dopiero po tym, jak przybędą ostatni goście, a solenizant otworzy wszystkie prezenty.
Pierwszą osobą na którą wpadają jest Yoongi. Ma chęć mordu wypisaną na twarzy, a kiedy ich zauważa, uśmiecha się kpiąco.
- J-Hope, idioto, czy wiesz która jest godzina? – cedzi przez zęby.
- Daj spokój, Yoongi. – ten wzrusza ramionami, puszczając dwójkę chłopaków – Sojin i jej laski będą dopiero…
- Już tutaj są, baranie. – warczy blondyn.
Nagle cała czwórka słyszy głośny, dziewczęcy chichot. Odwracają się w tamtą stronę i widzą Sojin i Hyeri, razem z resztą koleżanek, które uśmiechają się do nich wrednie. Jimin jęczy przeciągle i głośno przeklina.
- Musze pamiętać by pod żadnym pozorem nie ufać przyjaciółkom moich byłych dziewczyna. – mruczy – Nawet jeśli obiecały, że to nic między nami nie zmienia! – mówi tak głośno, aby blondynka to usłyszała.
Jednak dziewczyny już nie zwracały na nich uwagi, popijając alkohol i zawzięcie nad czymś dyskutując.
Hoseokowi wyraźnie humor się pogorszył. Może to przez to, że teraz to oni są ostatnimi gośćmi, więc na pewno nie unikną kazania od Sugi, a może dlatego, że Jimin wspomniał swoją byłą dziewczynę. Wcześniej Park i Hyeri byli razem parę miesięcy, ale potem chłopak poznał bliżej bruneta i zdał sobie sprawę, że jest gejem. Dziewczyna nie była z tego powodu zadowolona i znienawidziła go, twierdząc, że ją upokorzył.
- W każdym razie, idioci, rozumiem, że musicie spóźniać się elegancko na każdą imprezę, bo jesteście pierdolonymi gwiazdeczkami, ale…
- Jakimi gwiazdkami, kochanie? – odzywa się ktoś zza pleców blondyna.
Nagle Taehyung zdaje sobie sprawę, że to dzisiejszy gospodarz. Podchodzi do nich bliżej uśmiechając się szeroko. Swoje brązowe włosy zaczesał do tyłu i włożył w nie tiarę księżniczki. Ma na sobie czarne, dopasowane spodnie i koszulę w tym samym kolorze.
Tae czuje się jeszcze gorzej. Może Jimin zapomni o tym, że miał go zapoznać ze swoim przyjacielem?
Suga nagle milknie, na co J-Hope wybucha śmiechem. Potem Jimin podskakuje lekko i krzyczy:
- Kookie!
Zza pleców Jina wychodzi jakiś chłopak. Jest trochę niższy od kosmity, ma czarną grzywkę i kolczyki w uszach. Wokół bioder zawiązaną ma czerwono-czarną, flanelową koszulę. Nie uśmiecha się, właściwie jego wyraz twarzy wskazuje na to, że jest trochę znudzony. Mimo to wydaje się całkiem przyjazny, może trochę zagubiony.
- V to właśnie mój przyjaciel, Jungkook. – zwraca się do V.
Szatyn otwiera szeroko oczy, mając nadzieję, że się przesłyszał.
Nie ma jednak szansy zaczytać się go, czy dobrze usłyszał, bo rzucił się on na solenizanta, zaczynając składać mu życzenia. Jungkook staje lekko z boku, bliżej Sugi.
Szatyn stara się dyskretnie mu przyglądać, choć pewnie i tak wgapia się w niego bezwstydnie. Jednak to naprawdę nie jego wina! Młodszy chłopak jest po prostu zbyt uroczy. I ma śliczną twarz. I jego kolczyk wyglądają naprawdę zajebiście. I…
Taehyung musi z przerażeniem przyznać sam przed sobą, że brunet jest pierwszą osobą od dawna, która naprawdę wpadła mu w oko.
- V, daj ten prezent dla Jina! – głos Hoseoka sprowadza go z powrotem na ziemię.
Zauważa, że wszyscy patrzą teraz na niego, pojawił się nawet Namjoonm który stoi teraz obok jubilata. Jak bardzo odpłynął, że tego nie zauważył?
Uśmiecha się szeroko i bierze paczkę w obie ręce, podchodząc bliżej Seokjina.
- Wszystkiego najlepszego, hyung. – mówi i podaje mu prezent.
- Dziękuję. Zakładam, że to ty Hoseok, wybierałeś kolor papieru?
Brunet uśmiecha się głupio i wydyma zabawnie usta.
- Oczywiście! Przecież to ja znam cię najlepiej, hyung i wiem doskonale jakie uwielbiasz kolory!
Jimin dźga go między żebra i wszyscy wybuchają śmiechem. To takie typowe… - myśli sobie szatyn.
Nagle tuż obok niego pojawia się młodszy chłopak. Teraz uśmiecha się szeroko i Tae myśli, że ma najbardziej uroczy uśmiech na świecie. Stoi naprzeciwko niego, bardzo blisko, ale jemu to nie przeszkadza.
- Hej. – zaczyna – Kookie. – przedstawia się. – A ty jesteś?
- Tae…
W czasie kiedy kosmita chce się przedstawić, parę rzeczy dzieje się na raz. Znikąd przy grupce przyjaciół pojawia się Hyeri z pełną szklanką soku. Podchodzi do Hoseoka i niby ‘przypadkiem’ wylewa cały napój prosto na jego koszulkę. Ten lekko zdziwiony robi duży krok w tył i popycha Rap Monstera, który chcąc złapać równowagę opiera się o nieprzygotowanego na taką sytuację Taehyunga.
Chłopak w połowie słowa również traci równowagę i przechyla się za bardzo do przodu, łącząc swoje usta z tymi należącymi do Jungkooka. Otwiera szeroko oczy, nie mogąc uwierzyć co właśnie się dzieje. Chce jak najszybciej odsunąć się od chłopaka, ale blondyn ciągle się o niego opiera.
Kiedy wreszcie przestaje czuć przy sobie ciało, które przyciskało go do ust bruneta, szybko się odsuwa. Patrzy na twarz drugiego chłopaka, która wyraża kompletne zdziwienie.
Taehyung panikuje i szybko mamrocze przeprosiny, a potem znika w tłumie licealistów.
Yoongi który obserwował całą ta sytuację z boku wybucha głośnym śmiechem.
- Idealna reakcja łańcuchowa. – stwierdza, uśmiechając się szeroko.
*
Jego planem na wieczór jest unikanie bruneta. Cała ta sytuacja, która się między nimi wydarzyła to był popieprzony wypadek. Jednak szatyn był zbyt zdziwiony i przerażony, aby wszystko wytłumaczyć Ciastkowi, więc po prostu uciekł. W pierwszej chwili miał ochotę zabić Hoseoka, za to, że w ogóle się poznali i teraz znalazł się w takiej sytuacji, ale kiedy później go znalazł, był ze swoim chłopakiem i Jungkookiem.
Teraz Jin otwiera swoje prezenty, a wszyscy goście uważnie go obserwują. Szkolne gwiazdki chcą być pewne, że ich prezenty są najlepsze, a reszta jest po prostu ciekawa. Prezent Taehyunga, Jimina i J-Hope jest gdzieś na końcu, jako, że się spóźnili. Yoongi siedzi po prawej stronie swojego chłopaka, który po kolei otwiera wszystkie paczki, a po jego drugiej stronie siedzi Namjoon i Hoseok. Jimin i Kookie stoją tu za kanapą, na której siedzą chłopcy, a reszta gości otacza ich w dużym kręgu.
Szatyn bierze do ręki kolejny prezent, który tym razem jest małym, czarnym pudełkiem.
- Od Min Yoongiego. – czyta na głos, patrząc na pudełko z zaciekawieniem.
- Zobaczmy co nasz gospodarz dostał od swojego chłopaka! – wydziera się Hoseok, a tłum wyraża swój entuzjazm w postaci pogwizdywania.
Jin powoli otwiera pudełko, a potem otwiera szeroko oczy. V przygryza wargę. Co to może być?
- Co tam masz? – pyta Jimin, zaglądając mu zaciekawiony przez ramię.
- To klu-czyki d-o… samochodu… - jąka się chłopak, patrząc z niedowierzaniem na swojego chłopaka.
Blondyn uśmiecha się szeroko.
- Na osiemnaste urodziny prezent musi być wyjątkowy! – stwierdza, przenosząc się na kolana Jina – Skoro twoi rodzice kupili ci nowy apartament, bliżej centrum, to uznałem, że i tak ich nie przebije, więc zostałem przy samochodzie.
Chwilę potem para zaczęła się całować, a tłum wiwatować. Niektórzy jednak robili to całkiem sztucznie uznając, że i tak nie przebiją prezentu Sugi. Tae uśmiecha się szeroko i także zaczyna krzyczeć razem z tłumem.
Kilka paczek później Tae słyszy kolejne znajome imię.
- Od Kookiego! – krzyczy Jin i szybko otwiera duże pudełko.
Zaraz potem zaczynają wypadać z niego książki. Kosmita marszczy brwi i spogląda pytająco na bruneta, ale ten oczywiście go nie widzi. Kosmita schował się gdzieś w rogu, aby mieć pewność, że ten go nie zauważy.
- Naruto! – piszczy uradowany Jin i przytula młodszego chłopaka.
Dalej otwiera jeszcze paczkę od Rap Monstera, od którego dostał stertę ubrań, a na koniec wreszcie przychodzi czas na różową paczkę.
Tae sam jest niezwykle ciekawy, co znajduje się w środku, mimo, że to prezent od niego.
- Od J-Hope, Jimina i V!
Tłum zaczyna piszczeć słysząc imiona najpopularniejszej pary w szkole. Zapewne nie mają pojęcia kim jest V, ale najwyraźniej im to nie przeszkadza. Hoseok przebrał się wcześniej w jedną z koszulek Jina, po tym jak była dziewczyna jego chłopaka wylała na niego sok. Ten w odwecie wylał n nią całą wazę pączu i wszystkie przyjaciółki wyszły z imprezy. Przynajmniej będzie spokój – usłyszał wtedy słowa Jina, który nie wydawał się wcale zły.
Jin otwiera szybko paczkę i wyciąga z niej duży, różowy sweter z napisem ‘Princess’, zapewne damski i jakąś kartkę. Szatyn wybucha śmiechem i przygląda się dokładnie ubraniu, a dopiero potem patrzy na kartkę.
- Sweter, bardzo w moim stylu i… Kupon do spa na weekend!
Taehyung kiwa głową, uśmiechając się jak głupi. To było oczywiste, że Hoseok kupi coś zabawnego, ale jednocześnie wdeptującego wszystkich innych w ziemie. Może po za Yoongim, ale on mógłby kupić swojemu chłopakowi nawet nowy apartament, gdyby nie fakt, że zrobili to już jego rodzice.
Potem impreza się rozkręca, a Tae nie widzi nigdzie Jungkooka. Skutecznie unika też wszystkich swoich przyjaciół, wiedząc, że widzieli całą sytuację, a on wciąż był zażenowany. Dopiero koło czwartej znajduje go Hobi, który mówi, że już się zbierają. Postanowił być trzeźwy całą noc, aby potem odwieść swojego chłopaka i najlepszego przyjaciela bezpiecznie do domu. Kim wątpił, aby ten nic nie pił, ale jego trudno było upić.
Dlatego jeszcze przed piątą pomógł załadować pijanego Jimina do samochodu, a zanim odjechali z podjazdu zobaczył jeszcze Kookiego stojącego na werandzie, patrzącego prosto na niego.
*
Weekend minął Taehyungowi bardzo szybko i w sumie spokojnie. Odebrał parę telefonów od skacowanego Jimina i Namjoona, aby wysłuchiwać ich jęków, następnego ranka po imprezie. On sam nie wypił za dużo, dlatego jego kac przeminął znoście. W niedzielę wieczorem dostał też zaproszenie na parapetówkę w nowym mieszkaniu Jina. Hoseok po raz kolejny nie dał mu wyboru i zdecydował za niego.
- To będzie za miesiąc, zdążysz przygotować się psychicznie. – powiedział mu – W końcu teraz nie było wcale źle, prawda?
Jednak V nie chciał odpowiadać na to pytanie.
W poniedziałek rano stoi pod swoją szafką i wyjmuje potrzebne książki, kiedy nagle ktoś pojawia się obok niego.
- Cześć, Tae.
Słysząc ten głos od razu się odwraca. Za nim stoi Kookie, ubrany w mundurek szkolny, z lekko poluzowanym krawatem. Na jego ustach widnieje ten uroczy uśmiech i szatyn także ma ochotę się uśmiechnąć, ale natychmiast przypomina mu się, co wydarzyło się przy ich pierwszym spotkaniu.
- Hej. – niemal jęczy.
- Słuchaj hyung, jeśli chodzi o ostatnią imprezę…
- Przepraszam za to. – od razu mu przerywa – Naprawdę mi przykro, to nie tak miało wyglądać.
- Mi nie jest przykro. – odpowiada mu brunet pewnym siebie głosem.
Kosmita przygryza zdenerwowany wargę. Kookie wygląda na całkiem niewinnego dzieciaka. Gęste, czarne włosy upadają mu na czoło, blada, anielska skóra wydaje się taka miękka i uroczo się uśmiecha, według Tae najpiękniejszym uśmiechem na świecie. Jednak kiedy teraz patrzy mu w oczy widzi te psotne iskierki i zastanawia się jak taki aniołek może być tak pyskaty. Czy to tylko niewinny wygląd i całkiem inny charakter?
- Co? – pyta skołowany.
- To co słyszałeś, hyung. – młodszy wywraca oczami – Choć trochę się pośpieszyłeś. Jednak nie tylko po to tutaj przyszedłem. Idziesz na parapetówkę do Seokjina hyunga, prawda?
Taehyung skina lekko głową, nie będąc w stanie oderwać wzroku od twarzy chłopaka.
- Pójdziemy tam razem? Mam dość widoku obmacujących się Jimina i Hoseoka, kiedy to samo mógłbym robić z tobą.
Szatynowi opada szczęka. Co ten dzieciak właśnie do niego powiedział?
- Jungkook…
- Właściwie to Jeongguk, ale wszyscy i tak mówią na mnie Jungkook. – wywraca oczami – Jimin twierdzi, że to do mnie pasuje, ale nie ważne. To pewnie byłoby dziwne gdybym cię teraz pocałował, bo właściwie się nie znamy, dlatego dam ci teraz mój numer. Mam nadzieję, że umiejętnie go wykorzystasz, najlepiej w celu umówienia się ze mną na randkę, żebyśmy mogli się lepiej poznać. – kończy po czym uśmiecha się niewinnie.
Nagle Taehyung znowu czuje się pewny siebie. Jungkook to zdecydowanie mały diabeł, a on zdecydowanie się w nim zadurzył. Dlaczego miałby nie spróbować?
Ojejku
OdpowiedzUsuńWow
Mega wow
Już uwielbiam Twój styl, serio. Bardzo się wczułam. Dodaję bloga do zakładek od razu. W życiu bym bloga sama nie znalazła *tak, grupka na fb to kopalnia złota i ficzków*
Kukson niewinny tylko czasami, to mały diabełek. Najpierw randka, potem do łóżka, przynajmniej racjonalnie myśli jak na dzieciaka :')
Uwielbiam Jimina, zawsze go uwielbiam, zajebisty bóg z niego. Scena z Hyeri - cudo. Do tego moja najukochańsza mendowata blondynka też sie pojawiła *ta, min yoongi to ub*
Jejujeju, pragnę kontynuacji, strasznie. Pisz pisz, bo wkręciłam się w tą historię.
Dużo dużo weny dziewczyno!
Ściskam i powodzenia~
Spam moją miłością
♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡ ♥♥♡♡
~yula (widzę, że imienniczka XD)
Jeju dziękuję bardzo za tak miły pierwszy komentarz~
UsuńBardzo się cieszę, że się spodobało! Drugą część dodam pewnie za parę dni.
No i dziękuję za miłośćXD Oddaję trochę swojej ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ /Julka
wowoowow. Kolejna część, natychmiast! Idę czytać
OdpowiedzUsuńo matko, osom! narracja trzecioosobowa <3 świetny oneshot, yoonmin (za samo to masz +100 do zajebistości, ale ciiii) ale to co mnie najbardziej powaliło to... DOSTAŁAM KIEDYS TAKI PREZENT JAK JIN, okay, może nie sweter, a bluzkę, ale dziewczyny z zespołu mi kupiły różową bluzkę z napisem princess... (mam różowy kolor bo biasuję Himchana xD)
OdpowiedzUsuńnie mogę po prostu... ale trafiłaś~~ :3
no i od razu posyłam do dziewczyn, one kochają vkooka^^
bardzo się cieszę, że się podoba ^^
UsuńJestem tak bardzo happy że to VKooki bo to mój ulubiony paring i tym bardziej że tak wspaniale napisałaś *.* Mam nadzieje że będzie tutaj więcej VKooków ♥
OdpowiedzUsuń