Jestem z obiecanym shotem :3
W całości dedykuje go Ali. W końcu to na jej prośbę go napisałam, bo osobiście za Marksonem nie przepadam. Mam nadzieję, że wszystkim się spodoba i od razu powiem, że w zanadrzu mam z nimi jeszcze jedno ff :D
Zapraszam do komentowania i czytania~
~Sasi
Deadly feud
Rzuciłem na
ziemię peta po papierosie i ostatni raz przeczesałem włosy dłonią. Dawno już
nie byłem w jakimś klubie i się dobrze nie zabawiłem. Praca, o ile tak to
mogłem nazwać, zajmowała większość mojego wolnego czasu. Ciągle coś się działo,
trzeba było rozwiązywać jakieś sprawy. Oczywiście znajdowałem od czasu do czasu
wolną chwilę, żeby się zabawić, ale to było coś zupełnie innego. Zawsze miałem
mało czasu, musiałem robić to szybko. Ruszyłem do wejść klubu, a za mną szła
dwójka ochroniarzy. Ostatnio doszło do dużej ilości zabójstw i nikt nie był
bezpieczny. Ani moi ludzie ani ja. Tak to jest kiedy zadrze się z kimś z kim
nie powinno. To nie był pierwszy raz kiedy miałem przechlapane u JB. Nigdy
jednak nie było to aż tak poważne. Zazwyczaj chodziło o narkotyki i to w
dodatku słabej jakości, ale jeszcze nie zdarzyło się żeby oskarżył mnie o
zabicie jego ludzi i przejęcie dostawy kilkunastu kilogramów amfetaminy. Nie
lubiłem mieszać się w jego sprawy, miałem własne dostawy, transakcje i nie
potrzebowałem dokładać sobie dodatkowych problemów. Najwidoczniej ktoś mnie w
to wrobił. Ktoś kto by na tym najlepiej skorzystał. Problem w tym, że dużo było
takich osób. JB i ja byliśmy najbardziej wpływowymi osobami w mieście, jeśli
chodzi o narkotyki, handel żywymi ludźmi i inne usługi tego typu. Wielu chciało
się nas pozbyć, a najlepszym sposobem było to żebyśmy sami zabili siebie
nawzajem. Ta sprawa ciągnęła się już od dwóch tygodni i wielu moich ludzi
umarło. Musiałem się w końcu wyluzować i odpocząć. W klubie byłem umówiony z
moimi przyjaciółmi którzy zapewne już tam czekali. Kiedy wszedłem od razu
uderzyła we mnie fala muzyki i gorąca, wytwarzanego przez tańczące osoby. Było
już późno i większość była pijana. No cóż, przynajmniej będzie mi łatwo znaleźć
kogoś na resztę nocy. Dobrze zrobiłem zakładając tą cienką koszulkę. Był
wrzesień i noce były coraz zimniejsze, ale gdybym miał na sobie coś grubszego
prawdopodobnie bym się ugotował. Przeciskałem się przez tańczących ludzi, w
większość obściskujących się, aż dotarłem do stolika przy którym siedzieli już
moi czterej przyjaciele. Często mi pomagali w interesach i byłem z nimi
najbliżej. Wiedziałem, że mogę im zaufać. Przysiadłem się do nich i od razu
zamówiłem mocnego drinka. Potrzebowałem go jak cholera.
-Ciężki
dzień? -spytał Donghyuk.
-Taki sam jak wszystkie inne. -wziąłem łyk ze szklanki
którą przed chwilą przyniosła mi kelnerka. -Ten skurwysyn zabił mi dzisiaj
kolejnego człowieka. Już piąty w przeciągu dwóch tygodni.
-Więc nadal myśli, że
to ty przejąłeś tamten towar? -w odpowiedzi tylko skinąłem głową. Wypiłem
szybko to co zostało w szklance i zamówiłem kolejkę dla wszystkich przy
stoliku. Nasza dalsza rozmowa zeszła na inny temat. Powoli zaczynałem się
rozluźniać i czułem, że alkohol w moim organizmie zaczyna działać. Traciłem
poczucie czasu. Po kolejnym wypitym kieliszku postanowiłem pójść poszukać
kogoś, kto byłby chętny na spędzenie razem reszty nocy.
-Lecę znaleźć jakąś
dziwkę. -no tak, w takich klubach aż się od nich roiło. -Czuje, że to będzie
długą noc. Znając życie pewnie już do was nie wrócę. Zadzwońcie niedługo, żeby
jeszcze raz się spotkać. -po ich szybkiej odpowiedzi podszedłem do ochroniarzy
którzy ciągle stali przy ścianie, kawałek za moim siedzeniem. Odprawiłem ich do
domów mówiąc, że wrócę stąd taksówką. Odgarnąłem włosy z czoła i ponownie
wszedłem w tłum tańczących ludzi. Rozglądałem się szukając kogoś wyglądającego
interesująco. Kręciłem się w te i z powrotem, nie mogąc znaleźć nikogo kto by
przyciągnął moją uwagę. W ten sposób zawędrowałem aż do baru, przy którym w
końcu usiadłem. Stąd też był dobry widok. Powoli piłem drinka i uważnie
przyglądałem się ludziom. W końcu mój wzrok napotkał kogoś idealnego. Zgrabne,
długie nogi które opinały czarne, skórzane spodnie, szara koszulka która z
pewnością więcej odsłaniała niż zasłaniała. Przez jej wycięcia wzdłuż żeber
widać było lekko zarysowane mięśnie i średniej wielkości tatuaż - krzyż. Usta
wyglądały jak pomalowane różową szminką, brązowe oczy były mocno podkreślone
ciemnym cieniem do powiek. Wyglądał idealnie. Do tego ta blond grzywka
opadająca na czoło. Stał na uboczu i patrzył na mnie, tak samo jak ja na niego.
Jeździł wzrokiem od stóp do głowy, jakby oceniając czy się nadaje. Musiał
uznać, że tak, bo uśmiechnął się seksownie i gestem ręki wskazał mi żebym do
niego podszedł. Niespiesznie dopiłem zawartość szklanki i ruszyłem w jego
stronę. Byłem już blisko kiedy on wszedł w tłum ludzi, jakby chcąc żebym go
szukał. Chce zabawy to ją dostanie. Żeby nie zniknął mi z oczu przyspieszyłem i
już po chwili znów przeciskałem się między mokrymi ciałami. Cały czas widziałem
jego jasne włosy i to za nimi podążałem. W końcu się zatrzymał, jakby chciał
żebym go dogonił. Mimo, że był to prawie środek parkietu tańczyło tu trochę
mniej osób. Kiedy w końcu zobaczyłem go całego stał tyłem i poruszał biodrami w
rytm muzyki. Jego tyłek wyglądał idealnie w tych spodniach. Chciałem mieć go
już dla siebie, w swoim mieszkaniu, na swoim łóżku. Podszedłem do niego i
przywarłem do jego pleców. Położyłem ręce na jego biodrach i mocniej do siebie
przycisnąłem. Nie protestował. Wręcz przeciwnie. Zaczął poruszać mocniej
biodrami, a jego całe ciało ocierało się o moje, pogłębiając moje podniecenie.
Po chwili moje biodra dołączyły do tych jego. Nachyliłem się nad jego szyją i
delikatnie ugryzłem. On odchylił swoją głowę, dając mi lepszy dostęp.
Wykorzystałem to, znacząc jego gładką skórę śladami. Długo się pewnie nie
utrzymają, ale póki co świadczyły o tym, że jest mój. Podczas tych pieszczot
minęła cała piosenka i zaczęła lecieć kolejna. Wtedy stanął do mnie przodem, a
ja mogłem podziwiać jego delikatną twarz z bliska. Okazał się jeszcze
śliczniejszy i seksowniejszy niż z większej odległości. Ponownie przyciągnąłem
go blisko siebie, a on wplótł palce w moje włosy. Nie mogłem się już
powstrzymać i go pocałowałem. To był pocałunek przesiąknięty czystym
pożądaniem. Dwa języki walczące o dominację, zęby uderzające o siebie i ręce
wędrujące po całym ciele. Nie chciałem przerywać, ale musiałem to zrobić.
-Idziemy do
mnie? -z pożądania mój głos był zachrypnięty.
-Taksówka już czeka. -dreszcze
przeszły po moim ciele kiedy usłyszałem jego głęboki głos. Musiał brzmieć
cholernie podniecająco kiedy jęczał z przyjemności. -Kiedy szedłem przez tłum
to napisałem do przyjaciela żeby mi ją zamówił. -mimo jego słów nie wypuściłem
go z mocnego uścisku. Nie mogłem się powstrzymać kiedy patrzyłem na jego usta i
ponownie pocałowałem je. Szybko się ode mnie odsunął i trzymając mnie za rękę
ruszył w stronę wyjścia. Nawet nie spojrzałem czy moi przyjaciele jeszcze są,
po prostu za nim szedłem i patrzyłem na jego zgrabne nogi. Taksówka
rzeczywiście czekała i zobaczyłem ją od razu po wyjściu. Wszedłem do niej
pierwszy i ledwo zdążyłem powiedzieć adres, bo chłopak usiadł mi na kolanach
okrakiem. To mi się podobało. Kolejny pocałunek, kolejna walka o dominację
którą wygrałem. Moje ręce same zawędrowały pod jego koszulkę, pieszcząc każdy
kawałek jego delikatnej skóry. Nie obchodził mnie nawet kierowca który wszystko
widział, liczył się tylko ten chłopak. Usłyszałem jęk przy moim uchu kiedy
palcami zacząłem pieścić jego sutka. Uśmiechnąłem się zadowolony kontynuując
pieszczotę. Czułem, że drżał powstrzymując kolejne jęki które chciały opuści
jego gardło. Chciałem znaleźć się już w domu żebym mógł się nim porządnie zająć
i przekonać jak głośno jest w stanie krzyczeć. Chciałem już widzieć jego twarz
kiedy dochodzi leżący pode mną. Byłem już podniecony do granic możliwości i
czułem coraz większy ból w uciskanym kroczu. Musiałem w końcu pozbyć się tych
spodni. Jak tylko dojechaliśmy na miejsce chłopak szybko wysiadł, a ja wyjąłem
portfel z kieszeni i rzuciłem banknot na siedzenie. Nie czekając na resztę
ruszyłem z tamtym do drzwi. W środku było gorąco, a kiedy weszliśmy do windy
miałem wrażenie, że temperatura wzrosła jeszcze o kilka stopni. Z powrotem do
siebie przywarliśmy i ledwo się powstrzymywałem żeby nie zedrzeć z niego już
tutaj koszulki. Mimo, że brakowało nam powietrza to nie przerywaliśmy
pocałunku. Dopiero kiedy winda zatrzymała się na ostatnim piętrze pociągnąłem
go za rękę w stronę drzwi mojego mieszkania. Chwilę męczyłem się z zamkiem i
jego otworzeniem, bo ręce tamtego zaczęły błądzić pod moją koszulką. W końcu
się udało i wpadliśmy do środka. Zapaliłem światło i nie przejmując się
ponownym zamykaniem drzwi na klucz popchnąłem go na ścianę, przez co stęknął z
bólu. Nie zwracając na to uwagi ściągnąłem z niego koszulkę. Znów ugryzłem go w
szyję, zostawiając tym razem mocniejszy ślad. Zjechałem językiem niżej,
zatrzymując się na obojczyku. Tam znów go oznaczyłem robiąc malinkę. W końcu
dojechałem do jego sutka na którym się zassałem. Ponownie głośno jęknął. Żeby
było nam wygodniej postanowiłem przejść do sypialni. Przeniosłem go tam, nadal
całując jego mleczną skórę i rzuciłem na łóżko. Ułożyłem się między jego nogami
i ponownie zacząłem wędrować językiem po jego brzuchu, żebrach, klatce
piersiowej. Czułem, że tak samo jak ja jest już sztywny i byłem w stu
procentach pewny, że spodnie przeszkadzały mu tak samo jak mi, jednak chciałem
się nim jeszcze trochę pobawić. Zahaczyłem ręką o jego krocze, a on uniósł
biodra żądając więcej. Jego oddech był coraz cięższy i przerywany. Chciałem go
pocałować, ale on nagle zmienił pozycję i znalazł się na górze. Już po chwili
zostałem bez koszulki, a on podziwiał moją gołą klatkę piersiową. Palcem
kreślił delikatne ślady po brzuchu schodząc coraz niżej. Tą idealną chwilę
przerwał czyjś głos dochodzący z zacienionego rogu pokoju.
-Mark,
przestań się w końcu bawić i zrób to za co ci zapłaciłem. -głos mojego
największego wroga podziałała na mnie jak wiadro zimnej wody. Chciałem się rzucić
na JB, ale chłopak mnie powstrzymał. Nie sądziłem, że może mieć w sobie aż tyle
siły. Siedząc na mnie okrakiem idealnie dociskał mnie do łóżka tak, że nie
mogłem się ruszyć. Sięgnął do swojej prawej kostki i wyjął z buta nóż.
Spojrzałem na niego przerażony i nagle wszystko zrozumiałem.
-Ty skurwysynie!
Wynająłeś go żeby mnie zaciągnął do mieszkania, a później zabił!
-Jak widać,
udało się. -powiedział z usatysfakcjonowanym uśmiechem.
-Sam tego zrobić nie
mogłeś? -starałem się grać na zwłokę, żeby wymyślić jakiś plan.
-Powiedzmy, że
chciałem jakiegoś urozmaicenia. Teraz koniec gadania. -swój wzrok skierował na
chłopaka który nadal na mnie siedział. Teraz przynajmniej wiedziałem, że miał
na imię Mark. -Skończ z nim, bo muszę załatwić jeszcze parę spraw. Blondyn
uśmiechnął się do mnie w sposób, jaki w innej sytuacji mógłbym nazwać uroczym.
-Szkoda, że muszę cię zabić. -nachylił się nade mną, a jego oczy nie wyrażały
żadnych uczuć. -Zdążyłem cię polubić. -po tych słowach tak po prostu wbił mi
nóż między żebra. Poczułem ból ogarniający całe moje ciało. Trafił idealnie w
płuco, bo już po chwili zacząłem się dusić krwią. Nie mogłem się ruszać i
pozostawało mi tylko patrzeć na jego twarz która z czasem zaczęła się rozmywać.
Nie miałem nawet siły kaszleć. Poddałem się już praktycznie na początku, bo
wiedziałem, że to i tak bez sensu. Pozwoliłem żeby ten palący i rozdzierający
ból przejął nade mną kontrolę, aż w końcu pozostała tylko ciemność.
***
Wyjąłem nóż z bezwładnego już ciała i z niego zszedłem. Spojrzałem czy
nie mam na sobie nigdzie krwi. W końcu naciągnąłem na siebie koszulkę, ciągle
czując na sobie wzrok starszego. Nóż owinąłem w papier który tamten przyniósł i
z powrotem schowałem do buta. Spojrzałem jeszcze raz na martwe ciało leżące na
łóżku. Wiedziałem o nim tylko tyle, że nazywał się Jackson i zadarł nie z tymi
co potrzeba.
-Mogłeś chociaż poczekać aż się skończymy pieprzyć. -powiedziałem
do chłopaka nadal stojącego w koncie. -Ja cię zatrudniam i ja wyznaczam zasady.
-Świetnie. Teraz muszę iść znaleźć jakiegoś naiwnego głupka który da się
wypieprzyć. -ruszyłem w stronę drzwi. Tamten podążył moim śladem i w końcu
stanęliśmy przy drzwiach.
-To miasto aż roi się od dziwek.
-Nie dzięki, nie
przepadam za nimi.
-Zawsze jestem jeszcze ja. -mruknął i odgarnął mi włosy z
czoła. Odtrąciłem jego rękę i otworzyłem drzwi.
-Jak już powiedziałem, nie
przepadam za dziwkami. -nie zawracając już na niego uwagi wyszedłem trzaskając
drzwiami. Wiedziałem, że został tam żeby zająć się ciałem i różnymi śladami,
ale nie miałem ochoty mu towarzyszyć, zwłaszcza, że swoją robotę już wykonałem.
Wsiadłem do windy i zanim z niej wyszedłem miałem już plan na resztę nocy.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMega
OdpowiedzUsuńAle nie spodziewałam się takiego zakończenia :;;;
Ale tak to świetne ^^
Cieszę się, że ci się spodobało :3
UsuńNastępny shot jaki dodam też będzie marksonem, ale już z dobrym zakończeniem ;)
Świetnie sie czytało!
OdpowiedzUsuńmega fabuła, ale szkoda takiego zakończenia :c
czekam na kolejne i życzę weny! ^.^
dziękuje ^^
Usuńmyślę, że pod koniec tego tygodnia pojawi się następny i mam nadzieję, że również się spodoba :3
chyba drugi raz w życiu czytam marksona, ale zaprosili to jestem, a że tematyka podobna... ^^, nie będę pewnie oryginalna, jeśli wspomnę o zakończeniu, ale HELL YEAH TAK YESSSS OSOM. uwielbiam niespodzianki^^
OdpowiedzUsuńpodobało mi się xD
teraz poszukam jakiegoś znanego mi pairingu~
cieszę się, że się spodobało i miło mi to słyszeć :D :3
Usuńlubię zaskakiwać ludzi więc możesz spodziewać niespodzianek również w następnych ff ;)