2015/11/15

Hejka!
Jestem z obiecanym shotem :3
W całości dedykuje go Ali. W końcu to na jej prośbę go napisałam, bo osobiście za Marksonem nie przepadam. Mam nadzieję, że wszystkim się spodoba i od razu powiem, że w zanadrzu mam z nimi jeszcze jedno ff :D
Zapraszam do komentowania i czytania~
~Sasi



Deadly feud





Rzuciłem na ziemię peta po papierosie i ostatni raz przeczesałem włosy dłonią. Dawno już nie byłem w jakimś klubie i się dobrze nie zabawiłem. Praca, o ile tak to mogłem nazwać, zajmowała większość mojego wolnego czasu. Ciągle coś się działo, trzeba było rozwiązywać jakieś sprawy. Oczywiście znajdowałem od czasu do czasu wolną chwilę, żeby się zabawić, ale to było coś zupełnie innego. Zawsze miałem mało czasu, musiałem robić to szybko. Ruszyłem do wejść klubu, a za mną szła dwójka ochroniarzy. Ostatnio doszło do dużej ilości zabójstw i nikt nie był bezpieczny. Ani moi ludzie ani ja. Tak to jest kiedy zadrze się z kimś z kim nie powinno. To nie był pierwszy raz kiedy miałem przechlapane u JB. Nigdy jednak nie było to aż tak poważne. Zazwyczaj chodziło o narkotyki i to w dodatku słabej jakości, ale jeszcze nie zdarzyło się żeby oskarżył mnie o zabicie jego ludzi i przejęcie dostawy kilkunastu kilogramów amfetaminy. Nie lubiłem mieszać się w jego sprawy, miałem własne dostawy, transakcje i nie potrzebowałem dokładać sobie dodatkowych problemów. Najwidoczniej ktoś mnie w to wrobił. Ktoś kto by na tym najlepiej skorzystał. Problem w tym, że dużo było takich osób. JB i ja byliśmy najbardziej wpływowymi osobami w mieście, jeśli chodzi o narkotyki, handel żywymi ludźmi i inne usługi tego typu. Wielu chciało się nas pozbyć, a najlepszym sposobem było to żebyśmy sami zabili siebie nawzajem. Ta sprawa ciągnęła się już od dwóch tygodni i wielu moich ludzi umarło. Musiałem się w końcu wyluzować i odpocząć. W klubie byłem umówiony z moimi przyjaciółmi którzy zapewne już tam czekali. Kiedy wszedłem od razu uderzyła we mnie fala muzyki i gorąca, wytwarzanego przez tańczące osoby. Było już późno i większość była pijana. No cóż, przynajmniej będzie mi łatwo znaleźć kogoś na resztę nocy. Dobrze zrobiłem zakładając tą cienką koszulkę. Był wrzesień i noce były coraz zimniejsze, ale gdybym miał na sobie coś grubszego prawdopodobnie bym się ugotował. Przeciskałem się przez tańczących ludzi, w większość obściskujących się, aż dotarłem do stolika przy którym siedzieli już moi czterej przyjaciele. Często mi pomagali w interesach i byłem z nimi najbliżej. Wiedziałem, że mogę im zaufać. Przysiadłem się do nich i od razu zamówiłem mocnego drinka. Potrzebowałem go jak cholera.
-Ciężki dzień? -spytał Donghyuk. 
-Taki sam jak wszystkie inne. -wziąłem łyk ze szklanki którą przed chwilą przyniosła mi kelnerka. -Ten skurwysyn zabił mi dzisiaj kolejnego człowieka. Już piąty w przeciągu dwóch tygodni.
 -Więc nadal myśli, że to ty przejąłeś tamten towar? -w odpowiedzi tylko skinąłem głową. Wypiłem szybko to co zostało w szklance i zamówiłem kolejkę dla wszystkich przy stoliku. Nasza dalsza rozmowa zeszła na inny temat. Powoli zaczynałem się rozluźniać i czułem, że alkohol w moim organizmie zaczyna działać. Traciłem poczucie czasu. Po kolejnym wypitym kieliszku postanowiłem pójść poszukać kogoś, kto byłby chętny na spędzenie razem reszty nocy. 
-Lecę znaleźć jakąś dziwkę. -no tak, w takich klubach aż się od nich roiło. -Czuje, że to będzie długą noc. Znając życie pewnie już do was nie wrócę. Zadzwońcie niedługo, żeby jeszcze raz się spotkać. -po ich szybkiej odpowiedzi podszedłem do ochroniarzy którzy ciągle stali przy ścianie, kawałek za moim siedzeniem. Odprawiłem ich do domów mówiąc, że wrócę stąd taksówką. Odgarnąłem włosy z czoła i ponownie wszedłem w tłum tańczących ludzi. Rozglądałem się szukając kogoś wyglądającego interesująco. Kręciłem się w te i z powrotem, nie mogąc znaleźć nikogo kto by przyciągnął moją uwagę. W ten sposób zawędrowałem aż do baru, przy którym w końcu usiadłem. Stąd też był dobry widok. Powoli piłem drinka i uważnie przyglądałem się ludziom. W końcu mój wzrok napotkał kogoś idealnego. Zgrabne, długie nogi które opinały czarne, skórzane spodnie, szara koszulka która z pewnością więcej odsłaniała niż zasłaniała. Przez jej wycięcia wzdłuż żeber widać było lekko zarysowane mięśnie i średniej wielkości tatuaż - krzyż. Usta wyglądały jak pomalowane różową szminką, brązowe oczy były mocno podkreślone ciemnym cieniem do powiek. Wyglądał idealnie. Do tego ta blond grzywka opadająca na czoło. Stał na uboczu i patrzył na mnie, tak samo jak ja na niego. Jeździł wzrokiem od stóp do głowy, jakby oceniając czy się nadaje. Musiał uznać, że tak, bo uśmiechnął się seksownie i gestem ręki wskazał mi żebym do niego podszedł. Niespiesznie dopiłem zawartość szklanki i ruszyłem w jego stronę. Byłem już blisko kiedy on wszedł w tłum ludzi, jakby chcąc żebym go szukał. Chce zabawy to ją dostanie. Żeby nie zniknął mi z oczu przyspieszyłem i już po chwili znów przeciskałem się między mokrymi ciałami. Cały czas widziałem jego jasne włosy i to za nimi podążałem. W końcu się zatrzymał, jakby chciał żebym go dogonił. Mimo, że był to prawie środek parkietu tańczyło tu trochę mniej osób. Kiedy w końcu zobaczyłem go całego stał tyłem i poruszał biodrami w rytm muzyki. Jego tyłek wyglądał idealnie w tych spodniach. Chciałem mieć go już dla siebie, w swoim mieszkaniu, na swoim łóżku. Podszedłem do niego i przywarłem do jego pleców. Położyłem ręce na jego biodrach i mocniej do siebie przycisnąłem. Nie protestował. Wręcz przeciwnie. Zaczął poruszać mocniej biodrami, a jego całe ciało ocierało się o moje, pogłębiając moje podniecenie. Po chwili moje biodra dołączyły do tych jego. Nachyliłem się nad jego szyją i delikatnie ugryzłem. On odchylił swoją głowę, dając mi lepszy dostęp. Wykorzystałem to, znacząc jego gładką skórę śladami. Długo się pewnie nie utrzymają, ale póki co świadczyły o tym, że jest mój. Podczas tych pieszczot minęła cała piosenka i zaczęła lecieć kolejna. Wtedy stanął do mnie przodem, a ja mogłem podziwiać jego delikatną twarz z bliska. Okazał się jeszcze śliczniejszy i seksowniejszy niż z większej odległości. Ponownie przyciągnąłem go blisko siebie, a on wplótł palce w moje włosy. Nie mogłem się już powstrzymać i go pocałowałem. To był pocałunek przesiąknięty czystym pożądaniem. Dwa języki walczące o dominację, zęby uderzające o siebie i ręce wędrujące po całym ciele. Nie chciałem przerywać, ale musiałem to zrobić.
-Idziemy do mnie? -z pożądania mój głos był zachrypnięty. 
-Taksówka już czeka. -dreszcze przeszły po moim ciele kiedy usłyszałem jego głęboki głos. Musiał brzmieć cholernie podniecająco kiedy jęczał z przyjemności. -Kiedy szedłem przez tłum to napisałem do przyjaciela żeby mi ją zamówił. -mimo jego słów nie wypuściłem go z mocnego uścisku. Nie mogłem się powstrzymać kiedy patrzyłem na jego usta i ponownie pocałowałem je. Szybko się ode mnie odsunął i trzymając mnie za rękę ruszył w stronę wyjścia. Nawet nie spojrzałem czy moi przyjaciele jeszcze są, po prostu za nim szedłem i patrzyłem na jego zgrabne nogi. Taksówka rzeczywiście czekała i zobaczyłem ją od razu po wyjściu. Wszedłem do niej pierwszy i ledwo zdążyłem powiedzieć adres, bo chłopak usiadł mi na kolanach okrakiem. To mi się podobało. Kolejny pocałunek, kolejna walka o dominację którą wygrałem. Moje ręce same zawędrowały pod jego koszulkę, pieszcząc każdy kawałek jego delikatnej skóry. Nie obchodził mnie nawet kierowca który wszystko widział, liczył się tylko ten chłopak. Usłyszałem jęk przy moim uchu kiedy palcami zacząłem pieścić jego sutka. Uśmiechnąłem się zadowolony kontynuując pieszczotę. Czułem, że drżał powstrzymując kolejne jęki które chciały opuści jego gardło. Chciałem znaleźć się już w domu żebym mógł się nim porządnie zająć i przekonać jak głośno jest w stanie krzyczeć. Chciałem już widzieć jego twarz kiedy dochodzi leżący pode mną. Byłem już podniecony do granic możliwości i czułem coraz większy ból w uciskanym kroczu. Musiałem w końcu pozbyć się tych spodni. Jak tylko dojechaliśmy na miejsce chłopak szybko wysiadł, a ja wyjąłem portfel z kieszeni i rzuciłem banknot na siedzenie. Nie czekając na resztę ruszyłem z tamtym do drzwi. W środku było gorąco, a kiedy weszliśmy do windy miałem wrażenie, że temperatura wzrosła jeszcze o kilka stopni. Z powrotem do siebie przywarliśmy i ledwo się powstrzymywałem żeby nie zedrzeć z niego już tutaj koszulki. Mimo, że brakowało nam powietrza to nie przerywaliśmy pocałunku. Dopiero kiedy winda zatrzymała się na ostatnim piętrze pociągnąłem go za rękę w stronę drzwi mojego mieszkania. Chwilę męczyłem się z zamkiem i jego otworzeniem, bo ręce tamtego zaczęły błądzić pod moją koszulką. W końcu się udało i wpadliśmy do środka. Zapaliłem światło i nie przejmując się ponownym zamykaniem drzwi na klucz popchnąłem go na ścianę, przez co stęknął z bólu. Nie zwracając na to uwagi ściągnąłem z niego koszulkę. Znów ugryzłem go w szyję, zostawiając tym razem mocniejszy ślad. Zjechałem językiem niżej, zatrzymując się na obojczyku. Tam znów go oznaczyłem robiąc malinkę. W końcu dojechałem do jego sutka na którym się zassałem. Ponownie głośno jęknął. Żeby było nam wygodniej postanowiłem przejść do sypialni. Przeniosłem go tam, nadal całując jego mleczną skórę i rzuciłem na łóżko. Ułożyłem się między jego nogami i ponownie zacząłem wędrować językiem po jego brzuchu, żebrach, klatce piersiowej. Czułem, że tak samo jak ja jest już sztywny i byłem w stu procentach pewny, że spodnie przeszkadzały mu tak samo jak mi, jednak chciałem się nim jeszcze trochę pobawić. Zahaczyłem ręką o jego krocze, a on uniósł biodra żądając więcej. Jego oddech był coraz cięższy i przerywany. Chciałem go pocałować, ale on nagle zmienił pozycję i znalazł się na górze. Już po chwili zostałem bez koszulki, a on podziwiał moją gołą klatkę piersiową. Palcem kreślił delikatne ślady po brzuchu schodząc coraz niżej. Tą idealną chwilę przerwał czyjś głos dochodzący z zacienionego rogu pokoju.
-Mark, przestań się w końcu bawić i zrób to za co ci zapłaciłem. -głos mojego największego wroga podziałała na mnie jak wiadro zimnej wody. Chciałem się rzucić na JB, ale chłopak mnie powstrzymał. Nie sądziłem, że może mieć w sobie aż tyle siły. Siedząc na mnie okrakiem idealnie dociskał mnie do łóżka tak, że nie mogłem się ruszyć. Sięgnął do swojej prawej kostki i wyjął z buta nóż. Spojrzałem na niego przerażony i nagle wszystko zrozumiałem. 
-Ty skurwysynie! Wynająłeś go żeby mnie zaciągnął do mieszkania, a później zabił! 
-Jak widać, udało się. -powiedział z usatysfakcjonowanym uśmiechem. 
-Sam tego zrobić nie mogłeś? -starałem się grać na zwłokę, żeby wymyślić jakiś plan. 
-Powiedzmy, że chciałem jakiegoś urozmaicenia. Teraz koniec gadania. -swój wzrok skierował na chłopaka który nadal na mnie siedział. Teraz przynajmniej wiedziałem, że miał na imię Mark. -Skończ z nim, bo muszę załatwić jeszcze parę spraw. Blondyn uśmiechnął się do mnie w sposób, jaki w innej sytuacji mógłbym nazwać uroczym.
 -Szkoda, że muszę cię zabić. -nachylił się nade mną, a jego oczy nie wyrażały żadnych uczuć. -Zdążyłem cię polubić. -po tych słowach tak po prostu wbił mi nóż między żebra. Poczułem ból ogarniający całe moje ciało. Trafił idealnie w płuco, bo już po chwili zacząłem się dusić krwią. Nie mogłem się ruszać i pozostawało mi tylko patrzeć na jego twarz która z czasem zaczęła się rozmywać. Nie miałem nawet siły kaszleć. Poddałem się już praktycznie na początku, bo wiedziałem, że to i tak bez sensu. Pozwoliłem żeby ten palący i rozdzierający ból przejął nade mną kontrolę, aż w końcu pozostała tylko ciemność.
***

Wyjąłem nóż z bezwładnego już ciała i z niego zszedłem. Spojrzałem czy nie mam na sobie nigdzie krwi. W końcu naciągnąłem na siebie koszulkę, ciągle czując na sobie wzrok starszego. Nóż owinąłem w papier który tamten przyniósł i z powrotem schowałem do buta. Spojrzałem jeszcze raz na martwe ciało leżące na łóżku. Wiedziałem o nim tylko tyle, że nazywał się Jackson i zadarł nie z tymi co potrzeba. 
-Mogłeś chociaż poczekać aż się skończymy pieprzyć. -powiedziałem do chłopaka nadal stojącego w koncie. -Ja cię zatrudniam i ja wyznaczam zasady. 
-Świetnie. Teraz muszę iść znaleźć jakiegoś naiwnego głupka który da się wypieprzyć. -ruszyłem w stronę drzwi. Tamten podążył moim śladem i w końcu stanęliśmy przy drzwiach. 
-To miasto aż roi się od dziwek.
 -Nie dzięki, nie przepadam za nimi. 
-Zawsze jestem jeszcze ja. -mruknął i odgarnął mi włosy z czoła. Odtrąciłem jego rękę i otworzyłem drzwi.
 -Jak już powiedziałem, nie przepadam za dziwkami. -nie zawracając już na niego uwagi wyszedłem trzaskając drzwiami. Wiedziałem, że został tam żeby zająć się ciałem i różnymi śladami, ale nie miałem ochoty mu towarzyszyć, zwłaszcza, że swoją robotę już wykonałem. Wsiadłem do windy i zanim z niej wyszedłem miałem już plan na resztę nocy.

7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega
    Ale nie spodziewałam się takiego zakończenia :;;;
    Ale tak to świetne ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się spodobało :3
      Następny shot jaki dodam też będzie marksonem, ale już z dobrym zakończeniem ;)

      Usuń
  3. Świetnie sie czytało!
    mega fabuła, ale szkoda takiego zakończenia :c
    czekam na kolejne i życzę weny! ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje ^^
      myślę, że pod koniec tego tygodnia pojawi się następny i mam nadzieję, że również się spodoba :3

      Usuń
  4. chyba drugi raz w życiu czytam marksona, ale zaprosili to jestem, a że tematyka podobna... ^^, nie będę pewnie oryginalna, jeśli wspomnę o zakończeniu, ale HELL YEAH TAK YESSSS OSOM. uwielbiam niespodzianki^^
    podobało mi się xD
    teraz poszukam jakiegoś znanego mi pairingu~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że się spodobało i miło mi to słyszeć :D :3
      lubię zaskakiwać ludzi więc możesz spodziewać niespodzianek również w następnych ff ;)

      Usuń