Hejka!
Więc wracam z obiecanym Marksonem :)
W sumie nie mam o czym zbytnio pisać, więc po prostu życzę wszystkim miłego czytania, mam nadzieję, że się wam spodoba.
~Sasi
Więc wracam z obiecanym Marksonem :)
W sumie nie mam o czym zbytnio pisać, więc po prostu życzę wszystkim miłego czytania, mam nadzieję, że się wam spodoba.
~Sasi
Obydwaj
byliśmy już lekko pijani kiedy wchodziliśmy schodami na górę. Jackson prowadził
mnie do jednego z pokoi, żebyśmy mogli skończyć to co zaczęliśmy robić w
kuchni. Na dole ciągle trwała impreza którą zorganizował jego straszy brat -
Junmyeon. Po długim czasie posyłania sobie spojrzeń, niby przypadkowych
dotknięć dłoni, lub innej części ciała wylądowałem na blacie kuchennym z
Jacksonem między nogami, całującym moją szyję. Już nie mogliśmy się dłużej
kontrolować i nasze ręce zaczęły wędrować tam, gdzie nie powinny. W końcu
postanowiliśmy pójść do jego pokoju, żeby nikt nam nie przeszkodził.
Jackson
zamknął drzwi na klucz i nawet nie męczył się zapalaniem światła, po prostu
posadził mnie na biurku obok którego jeszcze przed chwilą stałem.
-Na
pewno chcesz to zrobić? – spytał najpierw.
-Jackson,
nie jestem do jasnej cholery dziewicą. Wiem co robię. -spojrzałem na niego
zniecierpliwiony. Czułem coraz większy ucisk w spodniach i wiedziałem, że jeśli
on czegoś w tym momencie nie zrobi to sam zacznę się do niego dobierać. Na
szczęście nie potrzebował dodatkowej zachęty do dalszego działania, bo od razu
wrócił między moje nogi i zaczął mnie całować. Nie miałem nawet siły walczyć o
dominację, mógł ze mną robić co chciał, byle by się pośpieszył. Dokładnie badał
językiem każdy zakątek moich ust ,żeby później złączyć go z moim i doprowadzać
mnie do szału tym wolnym tempem. Jego ręce znalazły się pod moją bluzką, a ja
zadrżałem pod wpływem jego zimnego dotyku. Przejechał palcami wzdłuż żeber przyprawiając
mnie o kolejne dreszcze i przy okazji podciągając koszulkę, która po chwili
leżała już na podłodze. Jego usta zaczęły zjeżdżać niżej, po linii szczęki, aż
zeszły na szyję. Odchyliłem głowę do tyłu i przymknąłem oczy, rozkoszując się
dotykiem jego miękkich warg. Całował mnie wzdłuż żyły, od czasu do czasu
delikatnie muskając nosem. Tuż nad ramieniem zrobił mi malinkę. Nieświadomie
zacząłem poruszać biodrami, starając się być jak najbliżej niego. Uświadomił mi
to kładąc ręce na moich udach, żeby przytrzymać je w jednym miejscu.
Niezadowolony zaprzestałem tej czynności. Chciałem go już zacząć popędzać, bo
dłużej nie bym już nie wytrzymał, ale w tym momencie z moich ust wyrwał się
jęk. Jackson nachylił się nad moją klatką piersiową i zaczął ssać mojego sutka,
podczas gdy drugiego masował palcami. Powstrzymałem się przed wydawaniem
kolejnych jęków, zamiast tego oparłem ręce za sobą na biurku dając mu lepszy
dostęp. Nagle przestał, a ja od razu spojrzałem na niego wkurzonym i zdziwiony
wzrokiem za razem. On zdjął z siebie koszulkę która wylądowała zaraz obok mojej
i zajął się odpinaniem moich spodni. Nie protestowałem, nawet uniosłem biodra
żeby mu ułatwić to zadanie. Jak tylko się ich pozbył poczułem trochę luzu,
jednak nadal przeszkadzały mi bokserki. Niestety ich Jackson nie zdjął, a
zamiast tego zaczął mnie całować. Nie było już tak delikatnie jak na początku,
teraz było tam znacznie więcej namiętności. W pewnym momencie potarł mojego
członka przez materiał, przez co jęknąłem mu prosto w usta, na co on odpowiedział
kolejnym potarciem. Wiedziałem, że się mną bawi, ale nie byłem w stanie tego
przerwać. Dzięki Bogu w końcu mu się ta zabawa znudziła i zdjął ze mnie
bokserki, które wylądowały na kupce ciuchów. W końcu poczułem pełen luz, bo już
nic nie ograniczało mojego członka. Z moich ust wyrwało się delikatne
westchnienie ulgi. Jackson od razu zabrał się do roboty. Wziął go do ręki i
zaczął poruszać w górę i w dół. Z początku robił to wolno. Razem z szybszymi
ruchami dołączyły jego usta, które z powrotem trafiły na moją szyję. Nie
wiedziałem na co zwracać większą uwagę. Na pieszczoną szyję, czy stymulowanego
członka? Byłem już tak strasznie blisko orgazmu, żeby go przyspieszyć zacząłem
ruszać biodrami w takim rytmie jaki mi odpowiadał. Tamten zaczął przystosowywać
ręką do tego tempa, a kiedy widział, że jestem już praktycznie na szczycie znów
zaczął ssać mojego sutka, a ja po chwili doszedłem w jego dłoń. Oparłem głowę
na jego ramieniu dysząc zmęczony. Widziałem jak wyciera dłoń o swoje spodnie,
co mnie w sumie rozbawiło. Kiedy chwilę odpocząłem spojrzałem na niego
wyczekująco.
-Chce
więcej. -powiedziałem stanowczo.
-Na
pewno? -mimo, że się o to pytał widziałem w jego oczach chęć zaspokojenie
własnych potrzeb.
-Mówiłem
ci już coś na ten temat. Nie jestem dziewicą. -wraz z tymi słowami
przyciągnąłem go bliżej i pocałowałem. Poczułem, że mnie delikatnie unosi, więc
oplotłem go nogami w pasie. Po chwili poczułem zimną ścianę za plecami.
-Nie
będzie wygodniej na łóżku? -spytałem ciekawy.
-Spokojnie,
do łóżka za chwilę dojdziemy. -mówiąc to sięgnął ręką do szafki obok i wyjął z
niej jakąś małą tubkę. Domyśliłem się, że to lubrykant. Nadal oplatałem go
nogami i byłem oparty o ścianę, więc zacząłem się zastanawiać czy nie jest mu
za ciężko, ale najwidoczniej nie. Widziałem jak nałożył żel na trzy palce.
Znowu zaczęliśmy się całować, jakby chciał odwrócić moją uwagę od bólu jaki za
chwilę miałem poczuć. Jego język sprawnie poruszał się w moich ustach,
tymczasem palec wskazujący masował moje wejście. W pewnym momencie zaczął go
delikatnie wsuwać, a ja mimowolnie stęknąłem z bólu. Znowu byłem tak cholernie
podniecony, że wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Czułem przyjemne uczucie
ciepła w podbrzuszu które powoli rozchodziło się po całym moim ciele. Jackson
raz poruszał ręką wolniej, raz szybciej. Czasami zaciskał ją mocniej, jakby
wiedział, że zaraz dojdę, chciał to opóźnić. Oddychałem coraz głośniej i
chrapliwiej, a z mojego gardła wydobywały się pojedyncze westchnienia. Zaczął
pogłębiać pocałunek, a ja powoli zacząłem się przyzwyczajać. Po chwili zaczął
się we mnie delikatnie poruszać. Kręcił kółko starając się jak najbardziej i
jak najmniejszy boleśnie rozciągnąć. Wiedział, że szyja jest moim słabym
punktem, więc kiedy dokładał drugi palec zaczął ją skubać zębami. Ból był o
wiele mniej wyczuwalny i już po chwili ruszał we mnie dwoma palcami. Tak
skupiłem się na jego ustach, że nawet nie zauważyłem momentu w którym dołączył
trzeci palec. Głośno jęknąłem. Chciałem żeby kontynuował, ale on zamiast tego
wyjął ze mnie palce i przeniósł na łóżko. Położył mnie na nim delikatnie i
zajął się rozpinaniem swoich spodni. Nie widziałem za dużo w tych ciemnościach,
ale usłyszałem jak ponownie otwierał lubrykant. W końcu pochylił się nade mną i
zaczął całować, zaczynając na pępku, a kończąca na ustach. Jego język pieścił
mój, podczas gdy powoli wsuwał we mnie swojego członka. Poczułem lekki ból, a
później tylko dyskomfort, ale postanowiłem się skupić na jego ustach które
ponownie pieściły moją szyję w cudowny sposób. Po jakimś czasie zaczął się
poruszać. Z początku robił delikatne, płytkie ruchy jednak z każdym moim jękiem
przyspieszał. Podłożył sobie ręce pod moje pośladki i mnie uniósł, żeby móc
głębiej wchodzić. Czułem go głęboko w sobie. Jego ruchy stawały się coraz
mocniejsze. Nie mogłem już trzymać w sobie tych jęków, więc za każdym razem
kiedy wchodził we mnie, praktycznie na całą swoją długości krzyczałem tak
głośno, że pewnie można mnie było usłyszeć na korytarzu. Czułem pot spływający
po mojej twarzy i całym ciele. Wiedziałem, że z Jacksonem działo się to samo.
Może nie krzyczał na cały głos i nie jęczał, ale słyszałem jego westchnienia
kiedy moje mięśnie zaciskały się od czasu do czasu na jego członku.
Niespodziewanie ze mnie wszedł. Już miałem zacząć na niego wrzeszczeć kiedy on
zamienił nas miejscami. W pierwszej chwili nie zrozumiałem o co mu chodzi.
Dopiero kiedy pociągnął mnie delikatnie w dół zrozumiałem. Nakierowałem jego
członek na swoje wejście i delikatnie usiadłem. Dłonie oparłem na torsie
Jacksona i po paru sekundach zacząłem się poruszać. Dołączył do mnie,
wprawiając swoje biodra w ruch. Udało nam się złapać wspólny rytm i teraz
dosłownie się na niego nabijałem. Jęki z powrotem zaczęły opuszczać moje usta,
a ja odchyliłem głowę w tył. Czułem, że to przyjemne ciepło wraca i znów
rozchodzi się po moim ciele. Wiedziałem, że jestem coraz bliżej orgazmu,
zwłaszcza, że nagle trafił w moją prostatę. Jackson złapał mnie za biodra i
zaczął się jeszcze mocniej poruszać. Za każdym razem trafiał w ten punkt, a ja
dosłownie dławiłem się swoimi jękami pomieszanymi z krzykiem. Wykonał ostanie
trzy pchnięcia, po których doszedłem. Moja sperma znalazła się na klatce
piersiowej Jacksona, a ja ledwo oddychając zaciskałem mięśnie na jego członku.
Doszedł we mnie dosłownie chwilę później. Nie miałem siły z niego zjeść, więc
mi pomógł. Po chwili ciszy podszedł do włącznika światła i w pokoju zrobiło się
jasno. Łóżko było istnym pobojowiskiem. My sami wyglądaliśmy jakbyśmy właśnie
przebiegli maraton. Jackson podszedł do szafy i wyjął z niej jakiś niebieski
podkoszulek.
-Masz.
-podał mi go z uśmiechem. Podszedł do drzwi których wcześniej nie widziałem i
je otworzy -Masz tutaj łazienkę, ogarnij się trochę, a ja w tym czasie
posprzątam tutaj. Ręcznik wisi przy prysznicu. -uśmiechnąłem się do niego w
podziękowaniu -Zostajesz na noc, oczywiście?
-Jeśli
to nie problem. -mruknąłem zbierając bokserki z podłogi i wchodząc do toalety.
Wolałem nie patrzeć na to jak wyglądam, więc po prostu wszedłem od razu pod
prysznic. Szybko się umyłem, a włosy tylko zmoczyłem. Bluzka oczywiście była na
mnie za duża, zakrywała nawet bokserki. Po mniej więcej dziesięciu minutach
wyszedłem z łazienek, w pełni ogarnięty. Jackson zdążył zmienić przez ten czas
pościel, zrobić porządek z naszymi ciuchami i oczywiście starł z siebie moją
spermę. W samych bokserkach kończył właśnie układanie poduszek.
-Szybko
ci poszło. -powiedział kiedy mnie zobaczył - Jak chcesz to się już kładź, bo
teraz ja muszę się wykąpać. Powinienem się szybko wyrobić. -nie zdążyłem nic
powiedzieć, bo już zamykał drzwi od łazienki. Wzruszyłem tylko ramionami i
położyłem się na łóżku. Słyszałem jeszcze z dołu jakąś muzykę, ale kompletnie
nie przeszkadzała mi w zaśnięciu. Chciałem na niego zaczekać, ale nie ważne jak
bardzo się starałem oczy zamykały mi się same. Przynajmniej po raz pierwszym od
dawna usnąłem z uśmiechem na ustach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz