Od Autorki: Oto jest prolog
mojego pierwszego rozdziałowego ff. Jeśli chcecie dowiedzieć się na jego temat więcej, to zapraszam do zakładki Fan Fiction Julki! Jestem bardzo ciekawa opinii. Na
razie to tyle i życzę miłego czytania! :D /Julka
*
Zachowują się jak
normalni ludzie, ale nimi nie są. Nie żyją jak zwykli ludzie, ale czują jak
oni. Bycie Legendom nie oznacza bycie innym. W zasadzie to oni żyli jeszcze
przed ludźmi, więc można powiedzieć, że to ludzie są inni. To ludzie są trochę
jak Legendy, nie na odwrót. Szczeniaki jeszcze tego nie rozumieją, ale być może pewnego dnia
zrozumieją. Taką nadzieję mają przynajmniej Alfy. Przecież nie powinni czuć się
źle, bo są inni, żyją samotnie na innej planecie i są... Legendami. To ich
definiuje, tacy właśnie są. Inni.
Kiedy Słońce znika za Ziemią dwa szczeniaki zmieniają się z powrotem w
ludzi. Jeden z nich, mniejszy i zdecydowanie zbyt podekscytowany uśmiecha się
szeroko. Blond włosy upadają mu na czoło, a w brązowych oczach można dostrzec
radosne świetliki. Zwykle jego twarz pozostaje bez wyrazu, ale teraz widać na
pierwszy rzut oka, że jest bardzo szczęśliwy. Ubrany jest w srebrny kombinezon,
który idealnie opina jego blade, dziecięce ciało.
Stoi na brzegu jeziora, w którym odbiją się wszystkie gwiazdy znajdujące
się ponad jego głową, oraz jego towarzysz. Jednak nie stoi on obok niego, tak
jakby to wyglądało, gdyby znajdowali się na Ziemi. Drugi chłopiec tylko odbija
się w tafli wody. Jest bardziej opalony niż ten pierwszy i wyższy, a nawet
lekko umięśniony, choć wygląda najwyżej na dwanaście lat. Pod jego oczami
znajdują się sińce, a mimo tego, że się uśmiecha, w jego brązowych oczach tego
nie widać. Jest pozbawiony tych radosnych ogników jakie posiada jego towarzysz. Czarne włosy wystają mu we
wszystkie strony, jakby nie ułożył ich rano. Ma na sobie taki sam kombinezon
jak młodszy.
Przez chwilę stoją
w ciszy przyglądając się zachodzącemu Słońcu, jednak po chwili brunet odzywa
się:
- Kris mówił mi, że kiedyś też
przybiegał tu z Suho i obserwowali jak znika.
Mówi tak cicho, że blondyn ledwo jest w stanie go usłyszeć.
- Przecież zawsze wraca. – burzy się – Odchodzi na chwilę, a potem…
Znowu jest na swoim miejscu.
- Zdajesz sobie sprawę, że ono się nie rusza?
- Jak to?
- No… - wzrusza ramionami i wzdycha – To my się poruszamy. Serio Suho ci
o tym nie powiedział?
- Nie. – mówi zaskoczony i drapie się po głowie – Jak to się poruszamy?!
- Nie wierze, Sehun jaki z ciebie dzieciak…
- Kto jest dzieciakiem, Tao?
Nagle obok chłopca, w tafli wody zaczyna odbijać się ktoś jeszcze. Jest
wysoki jak tyczka i dobrze zbudowany. Jego blond włosy rozwiał wiatr, a w
oczach iskrzą się iskierki rozbawienia. Ma na sobie taki sam kombinezon jak
chłopcy, ale w swoim rozmiarze. Jest młodym mężczyzną, ale z tymi dzieciakami
rozmawia jakby byli jego dziećmi, choć to nieprawda. Może młodsi bracia byli by
lepszym określeniem.
- Sehun. – burczy
tamten – Nie wie, że krążymy wokół Ziemi.
Blondynek mruga
szybko i przenosi wzrok z tafli wody na planetę którą idealnie widać z brzegu
jeziora. Jest tak doskonale widoczna, jak każda inna, ale znajduje się znacznie
bliżej. Chłopiec widzi oceany, zarysy wielkich pasm górskich i pustyń.
- Tao ty też tego
nie wiedziałeś kiedy byłeś w jego wieku.
- Ale on jest
większym dzieckiem ode mnie. – tupie niezadowolony nogą.
Mężczyzna, Kris
śmieje się głośno i kuca przy chłopcu, aby zgarnąć go do uścisku. Jakimś
sposobem ściska też Sehuna, co byłoby możliwe, gdyby stał tam, gdzie wskazuje
jego odbicie. Jednak kto wie? Może cały czas tam stał, może tylko on był w
stanie to dostrzec. W tym momencie dwa światy łączą się dla tej trójki, a kiedy
mężczyzna puszcza chłopców, nagle znowu stają się dla siebie tylko odbiciami w
tafli wody.
- Kris kiedy też
będę mógł być na obu planetach na raz?! – marudzi brunet i uczepia się szyi
starszego, który nadal przy nim kuca.
Ten wybucha
śmiechem i kręci z niedowierzaniem głową, a Sehun tylko otwiera szerzej oczy,
zapewne nic nie rozumiejąc. Tao jest ciekawskim dzieckiem, ma dopiero dziesięć
lat i wie więcej, niż którykolwiek z jego braci kiedy był w jego wieku. Nikt
nie wie czemu Alfa tłumaczy najmłodszemu wilkowi planety EXO-M tak wiele, mimo,
że o niektórych z tych rzeczy reszta dowiedziała się dopiero wiele lat później.
Także Suho posyła pytające spojrzenia drugiemu Alfie, ale ten tylko wzrusza ramionami.
Prawda jest zdecydowanie zbyt zagmatwana i dziwaczna aby ktokolwiek ją
zrozumiał. Kris lubi Tao, a chłopiec lubi swojego Alfę i tyle na razie
wystarczy. Jednak za kilka lat zapewne pojawi się więcej pytań…
To dopiero za wiele
lat.
Nagle przy najmłodszym
pojawia się wielki, brązowy wilk. Jego oczy są
ciemne, ciepłe, a futro długie i gęste. Jest naprawdę wielki, może nawet
tak wielki jak Alfy, ale jest tylko zwykłym wilkiem. Kiedy siada przy blondynku
jest od niego wyższy. Ten patrzy na niego i od razu wtula się w miękką sierść.
- Chan!
Chwile potem od
wilka zaczyna bić jasne światło, a kiedy gaśnie na jego miejscu siedzi już
dorosły chłopak. Ma przydługie, ciemne włosy, a jego uśmiech jest szeroki i
szczery, sięgający jego oczu. Tak jak wszyscy jest ubrany w srebrny kombinezon.
Patrzy na chłopczyka przytulającego się do jego klatki piersiowej, a potem
obejmuje go swoimi długimi ramionami i mówi:
- Sehunnie, aż tak
bardzo się stęskniłeś?
- Tak!
Chłopak wybucha
śmiechem i patrzy w bok. Mimo, że jego młodszy braciszek nie potrafi tego
dostrzec, to teraz znajdują się tuż obok bruneta, który rękami oplata szyję
Alfy. Chanyeol uśmiecha się do niego szeroko i macha.
- Kris, co za
niespodzianka! Zmartwiłeś się o szczeniaki? – uśmiecha się złośliwie.
Ten przez chwile ma
zdziwiony wyraz twarzy, a potem nagle znowu staje się tylko odbiciem na tafli
wody. Chłopiec puszcza jego szyję i podskakuje wesoło, przyglądając się.
- Chanyeol!
Dlaczego nie było cię dzisiaj na trening z Krisem? Czy to nie jest obowiązkowe?
– od razu pyta, a w jego oczach widać ciekawość.
W bardzo łatwy
sposób może te informacje wyciągnąć od Alfy, wie o tym każdy z nich, no może
oprócz najmłodszego szczeniaka, a mimo to pyta drugiego wilka. Blondyn myśli,
że ten głupi szczeniak chce po prostu wprawić go w zakłopotanie, bo przecież
będąc tak sprytnym może się domyślić dlaczego. Jednak ten patrzy wyczekująco na
odbicie szatyna.
- Yeol, przyszedłeś
po szczeniaka? Lepiej już idźcie, zbliża się pora kolacji. – przerywa ciszę
Kris.
- Jasne. –
odpowiada mu i posyła uśmieszek – Hunnie, biegniemy? Kto będzie pierwszy ten
będzie mógł zjeść porcję Baekhyuna.
- Baekhyun dzisiaj
też nie jest głodny? – pyta blondynek, odrzucając swoją przydługą grzywkę do
tyłu.
Starszy sapie cicho
i patrzy za siebie. W oddali widzi wielką, jasnobrązową Alfę biegnącą szybko
przez pole, niosącą w pysku małego, czarnego wilka. Jak ma wytłumaczyć małemu
chłopcu coś takiego? Tao wypytuje o wszystko, ale milknie od razu kiedy otrzyma
odpowiedź. Za to Sehun zadaje milion pytań i one nigdy się nie kończą. To nie
tak, że jest głupi, po prostu jest naprawdę młody i ma prawo nie rozumieć.
Jednak Chanyeol nie potrafi mu wytłumaczyć cierpienia Baekhyuna, bo sam go do
końca nie rozumie.
Nie potrafi też
wytłumaczyć relacji Krisa i Tao. Nie jest w stanie uspokoić własnych myśli. Nie
wie jak określić relację Suho, Kaia i DO, ani powiedzieć dokładnie w czym tkwi
problem Laya. Czasem kiedy Sehun jest zabierany przez jakiegoś wilka na planetę
EXO-M spotyka Luhana. Nie zna on go dobrze, bo oboje rzadko opuszczają swoje
planety. Dlatego kiedy Sehun pyta się Chayeola dlaczego Luhan tak na niego
patrzy, ten nie zna odpowiedzi.
„Ludzkie” uczucia
zdecydowanie nie są obce Legendom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz